Grad goli i porażka w derbach

TEKST
17 sierpnia 2016 , 19:59
Grad goli i porażka w derbach

Bilans bialskiej Stali z Rekordem w ostatnich latach jest zdecydowanie niekorzystny dla klubu z Białej. Niestety również w środę górą byli zawodnicy z Cygańskiego Lasu.

BKS Stal - BTS Rekord 2:3 (1:0)

Bramki:

1:0 Czaicki (35')

1:1 Bojdys (55')

1:2 Bojdys (57')

2:2 Furczyk (61') - z rzutu karnego

2:3 Szędzielarz (88')

Żółte kartki:

Chrapek, Szczęsny, Caputa - Rucki, Sobik, Hałat, Żołna

BKS Stal: Kozik, Radomski (90. Dudała), Prokopów, Felsch, Dzionsko, Karcz (79. Sobala), Czaicki, Furczyk, Szczęsny, Caputa, Chrapek.

Rekord:
Góra, Hałat (64. Ogrocki), Bojdys, Kubica (71. Hilbrycht), Maślorz (74. Nagi), Rucki, Szymański, Profic (46. Szedzielarz), Sobik, Żółna, Gaudyn

 

Środowe spotkanie trzeciej z drugą ekipą III ligi było starciem dwóch niepokonanych w tym sezonie drużyn. Nic więc dziwnego, że oba zespoły liczyły na utrzymanie tej serii. Gospodarze drugi mecz z rzędu musieli radzić sobie bez kontuzjowanych Damiana Zdolskiego i Juraja Dancika. Młodzież zastępująca doświadczonych defensorów w ostatnich meczach spisywała się bardzo dobrze. W spotkaniu z Rekordem również nie popełniała rażących błędów, ale stracone trzy bramki całej formacji defensywnej już chluby nie przynoszą.

Obie strony spotkanie rozpoczęły bardzo nerwowo. Przez pierwsze pół godziny gry z boiska wiało nudą. Obie ekipy walczyły i mocno się starały, ale niewiele z tego wynikało. W strzałach na bramkę Krzysztofa Kozika wyspecjalizował się Marek Sobik, który jednak nie potrafił zaskoczyć golkipera Stali. Z drugiej strony indywidualnymi akcjami próbował zmylić obronę Rekordu Krzysztof Chrapek, ale i w tym przypadku nie było pozytywnych efektów. Dopiero w 35. minucie po faulu Profica na Chrapku i rzucie wolnym Marcina Czaickiego, wynik wreszcie drgnął. Popularny "Czaja" przymierzył w okienko nie dając szans na skuteczną obronę Pawłowi Górze. W 40. minucie mogło być 2:0 i być może wówczas z kompletu punktów cieszyliby się piłkarze Stali. Po ładnej akcji na strzał zdecydował się Damian Szczęsny, a piłka minimalnie minęła prawy słupek bramki Rekordu. W pierwszej połowie miejsce pięknych akcji i ciekawych okazji strzeleckich zastąpiła walka o każdy metr boiska. Ciężaru gatunkowego spotkania nie udźwignął sędzia Adrian Markiewicz, który swoimi decyzjami nie tylko nie uspokajał zapędów piłkarzy, ale wręcz je wzniecał. Efektem tego było wiele brzydkich fauli i przepychanka po ostatnim gwizdku w pierwszej połowie, kiedy to do gardeł skoczyli sobie Chrapek z Hałatem.

Pierwsza połowa i początek drugiej części gry nie zapowiadały gradu goli, których byliśmy świadkiem w kolejnych minutach. Najpierw dwukrotnie z rzutu rożnego obronę BKS zaskoczył Rekord. W 55. minucie po kornerze główkował Dariusz Rucki, a Kozik z najwyższym trudem sparował piłkę do boku. Jako pierwszy do futbolówki doskoczył jednak Bojdys, który nie miał problemów ze zdobyciem wyrównującego gola. Dwie minuty później było już 2:1, a na listę strzelców ponownie wpisał się Bojdys, który głową skierował piłkę do bramki. Niezmiernie szczęśliwy obrońca Rekordu chwilę później stracił głowę w swoim polu karnym i faulował Kamila Karcza, a sędzia wskazał na "wapno". Skutecznym egzekutorem rzutu karnego okazał się Damian Furczyk, a BKS doprowadził do remisu 2:2. Mecz znów się wyrównał, a żadna ze stron nie zamierzała zaprzestać ataków. Nieco więcej z gry w końcówce spotkania mieli gospodarze, ale to goście zadali ostateczny cios. W 88. minucie na niesygnalizowany strzał zdecydował się Szędzielarz i ku zaskoczeniu wszystkich piłka wpadła do bramki uszczęśliwiając ekipę z Cygańskiego Lasu. Mimo doliczonego czasu BKS nie zdołał już odrobić straty i poniósł pierwszą porażkę w tym sezonie.